XIV INTERNATIONAL PERFORMANCE FESTIVAL NAVINKI, Mińsk 01-03.09.2012

navinki poster
english below

We wrześniu 2012 roku braliśmy udział w  Międzynarodowym Festiwalu Performance NAVINKI w Mińsku na Białorusi. W wyniku współpracy z kuratorem festiwalu Victorem Petrovem, jako Galeria mieliśmy przyjemność również  uczestniczyć w wyborze polskich artystów występujących na Festiwalu. Na Festiwal wyruszyliśmy w składzie: Michał Bałdyga, Julia Kurek, Anita Mowczan, Łukasz Trusewicz i Agnieszka Szablikowska (Galeria Raczej).
Poniżej nasza relacja i dokumentacja.

***

In September 2012 we participated in the International Performance Festival  Navinki in Minsk, Belarus. As a result of cooperation with the curator of the festival, Victor Petrov, our gallery also had the pleasure to participate in the selection of Polish artists who have performed at  the Festival. Polish artists that took part in the festival: Michał Baldyga, Julia Kurek, Anita Mowczan, Łukasz Trusewicz and Agnieszka Szablikowska  (Raczej Gallery)
Documentation below!

***

Krzyże i pluszowe misie. XIV Międzynarodowy Festiwal Performance Navinki w Mińsku.

Podczas XIV Międzynarodowego Festiwalu Performance w Mińsku bardzo ważną rolę odegrały pluszowe misie.  Mimo, że desant szwedzkich niedźwiadków wyposażonych w spadochrony, nawołujących do wolności słowa nastąpił dwa miesiące wcześniej, to dyplomatyczny skandal, który wywołał wywarł wpływ na cały festiwal. Para zaproszonych artystów ze Szwecji – Lisa Gideonsson i Gustaf Londre – w konsekwencji wspomnianego wydarzenia nie dostała wiz na Białoruś i tym samym nie wzięła udziału w  Navinkach. Performance w ich imieniu wykonali Hiroko Tushimoto i Denis Romanovski. Ich działanie było bazujacym na absurdalnych pytaniach symultanicznym monologiem, angażującym również publiczność. Porozumienie utrudniały słuchawki z głośną muzyką i  bariera językowa i do tego  braku komunikacji odniósł się performance.

Komunikacja i pluszowa zabawka były również tematem solowego wystąpienia  Hiroko bezrefleksyjnym zachwytem nad pop-kulturowymi gadżetami. Wraz ze współczesną idolką milionów dziewczynek – Hello Kitty – oddała się takim uciechom jak picie wódki i palenie papierosów. Hello Kitty zyskała również niezbędne ludzkie atrybuty; usta, włosy na ciele, a dwóch rosłych mężczyzn stoczyło o nią symboliczną walkę.

Pluszaki pojawiły się na festiwalu jeszcze dwukrotnie.  W humorystycznym performance Alexandr Sarna wchodził w interakcje… z pluszową krową. Ustawiając ciało w rozmaitych pozycjach narzuconych przez zabawkę, artysta zastygał  i naśladował dźwięki wydawane przez krowę usiłując nawiązać  z nią dialog. Oczywiście jego wołania pozostały bez odpowiedzi.

Pluszowa zabawka pojawiła się również w jednym z performances kuratora festiwalu- Victora Petrova. Ostatni dzień wystąpień miał miejsce nad jeziorem Vyacha w okolicach Mińska. W trakcie swojego działania Petrov stojąc w wodzie ustawił na jej powierzchni białego tygrysa. Działanie miało bardzo kontemplacyjny charakter  – performances  Petrova nie poddają się łatwej interpretacji jednak zazwyczaj mają pewien rys mistyczny.  Artysta  niczym prezbiter w liturgicznej szacie, okrywa się różnokolorowymi materiałami, tworząc atmosferę obrzędowości. Tym razem  to owiany popiołem tygrys dryfował unosząc się na czarnej tkaninie. Artysta rozstał się ze swoim podopiecznym i stał nieruchomo poważny i skupiony pozwalając żywiołowi zadecydować o jego dalszym losie.

W plenerze miał również miejsce jeden z ciekawszych performance młodych białoruskich artystów. Alexej Niesterov w swoim działaniu wcielił się w stwórcę – obserwatora. Posiłkując się maleńką kulą ziemską, nieśpiesznie tworzył z nią rozmaite konfiguracje. W jednym momencie przybierał pozę niczym Myśliciel Rodina, w innym usiłował postawić sobie Ziemię na głowie. I mimo, że w pewnym momencie artyście wypadły z kieszeni papierosy to wydawał się całkiem szczerze oddany spokojnym metafizycznym przemyśleniom. Może to urok promieni słońca i działań w plenerze, że nawet performance, który mógł by budzić wiele politycznych konotacji wydawał się całkowicie wykraczać poza codzienne  problemy.

W Muzeum  bowiem zachodził proces odwrotny – zaprezentowane akcje  nie tworzyły bezpośrednich manifestów politycznych, a jednak często narzucała się interpretacja poprzez pryzmat okoliczności.

Inaczej bowiem możemy odczytać działanie Julii Kurek w kontekście feministycznym, a inaczej gdy spojrzymy na unieruchomioną w gipsowej masie artystkę poprzez pryzmat białoruskiej rzeczywistości. Uwięziona po kolana performerka – bardzo niewinnie oddawała się dziecięcej zabawie puszczając mydlane bańki. Bardzo przy tym dziewczęca – wydawać by się mogło, że świetnie się bawi, jednakże kilku godzinne unieruchomienie w coraz bardziej przygniatającej stopy formie pozwalało jej tylko i wyłącznie na trwanie w zamierzonym działaniu.

Równie wizualnie atrakcyjną akcję zaprezentowała Ana Wojak. Wykorzystując materię ciała, odziana w wieloznaczną czerwień artystka wykonywała będące na pograniczu tańca i konwulsji ruchy  uwalniając się z spowijającego nogę sznura. Poprzez element samookaleczenia doszła do sekwencji odsłonięcia twarzy i ust – które okazały się zaszyte. Uwolnienie słowa nastąpiło poprzez krzyk- który stał się nośnikiem wolności, skrępowanej przez łączące wargi nici.

Michał Bałdyga, w bardzo estetycznym i oszczędnym działaniu posłużył się jedynie kredą, którą wyrysowywał na ziemi symbole oraz pionem murarskim użytym w charakterze wahadła. Bawiąc się sensem znaków nakreślił kwadrat, koło, krzyż, trójkąt i pentagram, które ostatecznie zostały przekreślone. Większość symboli – poprzez unieważnienie wcześniej wykonanego gestu – została ze sobą zrównana. Jednak krzyż katolicki, poprzez dodanie jednej linii został przemieniony w krzyż prawosławny. Ciekawy wydaje się ten zabieg mogący nawiązywać do różnic jak i podobieństw wyznaniowych w kraju, gdzie połowa mieszkańców jest religii prawosławnej.

Również do symboliki religijnej odniosła się Anita Mowczan. Poprzez powtarzane użycie gestu wywodzącego się bezpośrednio z tradycji chrześcijańskiej sprofanowała cztery bochenki chleba. Chodząc pomiędzy uczestnikami wydarzenia, wycinała znak krzyża na każdym  kolejnym bochenku. Ruch był powtarzany dopóki znaczna część każdego chleba nie spadła na ziemię. Na Białorusi, podobnie jak w Polsce do chleba przywiązuje się dużą rolę kulturowo-symboliczną, a także przyswajany od dzieciństwa szacunek. Anita Mowczan wprowadziła w swoje działanie nastrój rytuału, wychodząc zza  biało nakrytego stołu, chodziła niczym kapłan pomiędzy wiernymi rozdzielający chleb. Ten jednak spadał na podłogę, co nadało działaniu ironiczno – krytyczny charakter.

Niektóre z prezentowanych performances, zwłaszcza artystów białoruskich z założenia komentowały lokalną codzienność. Do systemu edukacji, który coraz mniejszy nacisk kładzie na kształcenie humanistyczne takie jak etyka, filozofia czy historia sztuki krytycznie odniósł się  Sergej Zdanovicz . W wyniku jego działania – przywodzącego na myśl lekcyjny wykład, ostatecznie w koszu na śmieci wylądowało kilka tomów lektur i podręczników.

Poprzez użycie określonych atrybutów, również działanie Łukasza Trusewicza, które wspólnie wykonaliśmy było z założenia odwołaniem do zastanych realiów. Performance  był zbiorem nieco absurdalnych i humorystycznych sekwencji. W pierwszej części działania Trusewicz  gwizdał – stojąc na tle plakatu przedstawiającego sielski, górski krajobraz. Ta relaksująca, niewymagająca wysiłku czynność była jednak przerywana przez kolejne policzki, wymierzane w twarz artysty. Kolejne trudności performer napotkał robiąc pompki – z położonym na plecach ogromnym krowim ozorem. Kupiony na miejscowym targu zwierzęcy narząd – budząc zarówno obrzydzenie jak i zaciekawienie stał się również przedmiotem kolejnej części performance, kiedy zostały z nim skonfrontowane poszczególne osoby z widowni. Nieprzewidzianym dodatkowym elementem performance okazał się dźwięk alarmu przeciwpożarowego wywołany przez dym odpalonego przez artystę lontu. Ostatecznie performer wyszedł z galerii rozrzucając w jej wnętrzu  i na ulicy kolejne białoruskie ruble. Rozrzucanie zdewaluowanych pieniędzy bez większej nominalnej wartości, czy też wcześniejsze pisanie niezauważalnego słowa mięsem po podłodze było wyrazem abstrakcyjności wielu czynności i sytuacji  mieszkańców Białorusi, dla których muszą one stać się się codzienną normą.

Festiwal Navinki, który w 2012 roku odbył się już po raz czternasty jest unikalną imprezą w skali kraju. Dzięki kuratorskiej pracy Victora Petrova, wspieranej przez organizacyjne działania Natalii Lisovskjej festiwal odbywa się na wysokim, interesującym poziomie. Doceniają to również widzowie, którzy bardzo licznie przychodzą na działania odbywające się w Muzeum – mimo że na ulicach  Mińska, w którym żyje ok 2 mln mieszkańców nawet w godzinach szczytu nie ma tłumów. Dlatego Mińsk w pewnym stopniu sprawia wrażenie scenografii. Czysty i polukrowany, pozbawiony krzykliwych reklam, kaskady szyldów, czy graffiti na murach. Szerokie ulice, duże przestrzenie zadbane parki – niemalże miasto idealne. Lub idealna makieta.

 Agnieszka Szablikowska

%d blogerów lubi to: